Wejd na Hip Hop Rap forum!

Rap o kredkach i tornistrach

Napisano: 2010-09-22 16:30 przez Natalia Wrońska

Natalia WrońskaCzytając pojawiające się w portalach muzycznych wiadomości, oglądając nowe klipy czy słuchając świeżych nagrań nie mogę się powstrzymać od przejrzenia znajdujących się pod nimi komentarzy. Lubię skonfrontować swoje zdanie z opinią innych i zobaczyć co wypisują samozwańczy krytycy i znawcy muzyki. „Uszaty się wymądrza!” – to pod wywiadem z Eldo. „TDF to dno, Rychu Peja robi prawdziwy HH” – to po newsie o premierze płyty „Fuck Tede”. „Co to? Rap o kredkach i tornistrach!?” – komentarz na temat teledysku do utworu „Nove Bloki” Vienia. Ten ostatni niejako mnie zainspirował. Stał się pretekstem do napisania tego felietonu. Bo czy w rapie powinna istnieć całkowita wolność tematyczna? Czy artysta może mówić o czym chce? A może wręcz przeciwnie: są rzeczy, o których raperowi nie wypada rymować, bo są zbyt osobiste albo głupie, proste, infantylne?

Z pełnym przekonaniem podpisuję się pod tezą głoszącą absolutną swobodę rapowych treści. Dlaczego? Bo muzyka hip-hopowa jest muzyką spontaniczną. U jej podstaw leży energia i nieskrępowana niczym wolność. Dzięki nim rap ewoluował od imprezowych okrzyków do intymnych wyznań i zaangażowanych politycznie utworów. Gdyby nie ten rozwój, niepodlegający żadnej cenzurze, teksty raperów nie dotykały by tak wielu wątków, a my, słuchacze, skazani bylibyśmy w pewnym sensie na monotematyczność. Zresztą tematyczna wolność, bezpośredniość i szczerość artystów hip-hopowych to cechy, które uderzyły we mnie jako w nastolatkę poszukującą swojej muzycznej drogi. Pokazały jak różnorodny, osobisty, a przez to autentyczny jest rap. I jestem za to wdzięczna wszystkim dobrym MCs.

Inną kwestią jest forma, w którą zapakowane są wersy. Najciekawszy bowiem temat „ugryziony” nie od tej strony, albo opisany przy pomocy nieodpowiednich słów może okazać się tekstową porażką. Albo na odwrót: rzecz banalna, ale ubrana w świetne porównania, peryfrazy, albo po prostu – dobre rymy – może stać się tekstową bombą. Dlatego zaskakuje mnie Łona, fascynuje Jimson, urzeka Common, inspiruje Nonchalant, bawi Mes. Albo, nawiązując do wcześniejszej kwestii, traumatycznych przeżyć dostarcza Mea, Mezo czy niektórzy początkujący raperzy i raperki. Oczywiście, oprócz umiejętności pisania dobrych tekstów niezwykle istotne jest flow artysty i sam dobór muzyki, ale to już temat na inny felieton.

Wracając do sedna: rap może mówić o wszystkim. Nawet o kredkach i tornistrach. Hip-Hop to kultura ludzi wolnych i świadomych, a raperzy powinni ten liberalizm wykorzystać. Nie po to, żeby tworzyć sztukę dla sztuki i tekstowy bełkot. Po to, żebyśmy my, słuchacze, mieli dostęp do szerokiej gamy różnorodnych treści, podanych w odpowiedniej formie.

Wróć